Fotografia

Pierwsze zdjęcia, jeszcze nie fotografie – robiłem na młodzieńczych imprezach. Zawsze dawało to każdemu dużo radochy. Pozwalałem używać mojego aparatu każdemu kto chciał porobić fotki. Jeszcze przed wejściem w dorosłe życie wiedziałem, że muszę zostać fotografem. Zacząłem studium w Warszawskiej Szkole Fotografii im. M. Schmidta. Po zajęciach wychylałem się z szeregu i rozmawiałem z wykładowcami. Zakolegowałem się z Lorne Liesenfeld – nauczał on wielkiego formatu. Lorne fotografował biżuterię, końcem lat 80 zadebiutował w Vogue Italia. Pokazywałem mu moje pierwsze fotografie produktowe zegarków. Nie szczędził w słowach. Wchodził w każdy detal zdjęcia. Witold Kanicki uświadomił mnie w fizyczności fotografii i wystawiennictwie. Michał Jeliński zasiał we mnie ekspresje i sposób wyrażania siebie przez fotografię. Nauczył mnie też klasycznego procesu fotograficznego i cierpliwości do niego.

Naświetlanie, wywołanie, utrwalenie. Ten porządek fotografii jest dla mnie bardzo istotny i inspirujący. Przyciskając spust migawki powstaje obraz utajniony. Fotografując człowieka zamykam go w aparacie do momentu wywołania. Portret uwalniam w momencie kiedy pokazuję go innym ludziom. Nie znasz tej osoby ale chce pokazać ci ten moment i historię, której sam nie znam ale możemy się wspólnie domyślać. Fotografia jest prawdziwa. Fotografując często używam lampy. Wyróżniam wybrany obiekt od otoczenia. Nieschludnie odrealniając kadr. Nie tytułuję swoich prac. Pozostawiam odbiorcy dowolną interpretację. Stąd Nienazwane.